Sprzedawcy srebrnych kul - Część 11 - Mission impossible

Subskrybuj RSS A A A
1 grudnia 2003
Tomasz Byzia

Nie możesz wygrać - nie możesz zremisować - nie możesz nawet wycofać się z gry. Prawa Ginsberga

Nie możesz wygrać - nie możesz zremisować - nie możesz nawet wycofać się z gry. Prawa Ginsberga

Dzięki psychologicznemu prawu pierwszeństwa RYZYKO na zawsze już będzie mi się kojarzyć z pierwszymi odcinkami polskiego komiksu o przygodach kapitana Żbika. Była to jedna z prób przybliżenia w atrakcyjnej formie szaremu obywatelowi pełnej niewdzięcznego znoju i ryzyka pracy oficerów MO. Dzisiaj też z uwagą śledzę poczynania organów ścigania, ale z zagadnieniami ryzyka mam częściej do czynienia w odniesieniu do projektów IT. Czasem jednak myślę, że może przyjąłby się na rynku pomysł wydania komiksu "Ryzyko - nowe pokolenie" przybliżającego młodzieży równie, jak policyjna, niebezpieczną i ryzykowną pracę wytwórców oprogramowania. Dlaczego komiksu? Bo w tradycyjny sposób o ryzyku w projektach informatycznych napisano już praktycznie wszystko. Wzory na liczenie "ekspozycji ryzyka" znamy na wyrywki, mamy modele statystyczne i rozkłady Monte Carlo, umiemy tworzyć mapy i radary ryzyka. Wiele firm dysponuje obszernymi taksonomiami ryzyka, modelami wyceny ryzyka, procedurami, standardami, a nawet specjalistycznymi narzędziami i systemami do zarządzania ryzykiem. Mamy też niezliczone firmy szkoleniowe, które prześcigają się w dostarczaniu kursów traktujących o ryzyku i strategiach jego tłumienia. W dzisiejszych czasach brak wiedzy z zakresu zarządzania ryzykiem jest dla menedżera jedynie wymówką, i to na poziomie "palca i głowy".

Dlaczego zatem w naszych projektach powszechną praktyką jest ignorowanie ryzyka i rzucanie się w wir wydarzeń z nadzieją na cud w myśl Mickiewiczowskiej maksymy "...sponsor projektu na przodzie
i jakoś to będzie...
"?

Ryzyko zarządzania ryzykiem nr 1: Kultura organizacyjna

Główny problem jest związany z kulturą zarządzania w organizacji. Pełni entuzjazmu i nadziei menedżerowie wracający ze szkolenia są najczęściej bezlitośnie "gaszeni" przez bardziej doświadczonych kolegów zdających się "wiedzieć lepiej". Przesada? Być może, ale skąd w 80% szkoleń, które przyszło mi prowadzić z polskimi menedżerami projektów, jedyną stałą opinią wyrażaną przez ich uczestników była ta, że o zarządzaniu ryzykiem powinni słyszeć nie oni, lecz ich przełożeni? Wyjaśnienie jest proste: kultura strachu lub bardziej mądrze, bo z angielska: "we can do it - management". Mój przełożony ciśnie mnie, gdyż musi wykazać się przed swoim, który dostał zadanie od swojego, który odpowiada przed swoim itd. W kulturze strachu, gdzie wątpliwości oznaczają słabość, nie ma mowy o zarządzaniu ryzykiem. Jest rozkaz, musi więc być natychmiastowe wykonanie bez względu na konsekwencje oraz straty w ludziach i sprzęcie.

Jak rozpoznać organizację z taką kulturą projektową? Może na spotkaniach lub naradach usłyszeliście Państwo następujące zdanie: "Mamy tylko jedno ryzyko: projekt może się nie udać. Będziemy zarządzać nim, zasuwając dzień i noc przez siedem dni w tygodniu, robiąc wszystko, co tylko możliwe, i modląc się, by tak się nie stało". Słyszeliście, prawda?

Ryzyko zarządzania ryzykiem nr 2: Koszty

Smutnym faktem życia jest to, że robienie czegokolwiek sensownego związanego z zarządzaniem ryzykiem kosztuje. Jest to tak oczywiste dla wielu menedżerów, że w ogóle rezygnują z ponoszenia tych kosztów. Problem jednak w tym, iż narażają się na inne koszty związane z rozwiązywaniem sytuacji kryzysowych, które w wielu przypadkach są znacznie wyższe niż koszty zapobiegania ryzyku. Zachęcam tych, którzy szukają dowodów, do przeprowadzenia analizy kosztów "gaszenia jakiegoś znaczącego pożaru" w swoim projekcie i zestawienia ich z kosztami "prewencji", której w porę nie podjęli. Robiłem to ćwiczenie wielokrotnie. Pomaga otworzyć oczy. Bo nie chodzi o minimalizowanie do zera kosztów kryzysów, ale znalezienie lubianego przez dyrektorów finansowych złotego środka: minimum sumy kosztów zarządzania ryzykiem i kryzysem projektu.

Ryzyko zarządzania ryzykiem nr 3: Ucieczka nie posuwa nas do przodu

Marzymy o projekcie, w którym wszystko byłoby od początku wiadomo, zakres niezmienny, terminy nienapięte, budżet z dużą rezerwą, zespół miły, umotywowany i doświadczony. Czas się obudzić. Projekt wolny od ryzyka nie jest wart realizacji. Dzisiaj warto robić jedynie te projekty, przed którymi ze strachu słaniamy się na nogach. Budowa nowoczesnego oprogramowania jest biznesem ryzykownym, i nic tego nie zmieni. Jedyne, co możemy zrobić, to oswoić się ze strachem i uważać - zarządzać ryzykiem. Zupełnie jak żołnierze na froncie. Żaden z nich nie zna "dnia ani godziny", ale nie są przecież pozbawieni wolnej woli i potrafią działać racjonalnie tak, aby wykonać zadanie i przeżyć. I jakoś nikt nie ma do żołnierzy pretensji o to, że się boją i otwarcie mówią o swoich wątpliwościach. Taka ekstremalna sytuacja nie tylko wyzwala adrenalinę pomagającą przetrwać trudne doświadczenia, ale przede wszystkim wymusza twórczy dialog prowadzący do kompromisu, który sprowadza ryzyko do poziomu akceptowalnego przez wszystkich. W projektach IT taki dialog występuje jednak bardzo rzadko. Jeśli już, to w sytuacjach kryzysowych, gdy na większość sensownych działań jest już za późno i to, co pozostaje, to jedynie "ewakuować tych, którzy przeżyli".

Informatycy są wychowywani w przekonaniu, że wszystko jest możliwe i zależne jedynie od liczby nadgodzin spędzonych w pracy, a każdy, kto podnosi problem ryzyka, to mięczak, niegodny pracy w naszym zespole.

I na koniec jeszcze jedno praktyczne spostrzeżenie. Organizacje, które naprawdę zarządzają ryzykiem, mało o tym mówią. Zachęcam do zaprzestania niekończących się dyskusji o tym, jak zarządzać ryzykiem, bo to już wiemy! Ważniejsze jest przemyślenie sposobów wdrożenia od dawna znanych wszystkim najlepszych praktyk:

  • Utrzymywanie spisu głównych rodzajów ryzyka projektowego
  • Ilościowa ocena i priorytetyzacja rodzajów ryzyka
  • Określenie najwcześniejszych możliwych wskaźników wczesnego ostrzegania
  • Ciągłe monitorowanie ryzyka
  • Mianowanie osoby odpowiedzialnej za śledzenie rodzajów ryzyka!
Tylko tyle? Niestety, dla wielu organizacji jest to wciąż "aż tyle"! ?

Tomasz Byzia jest dyrektorem ds. rozwoju firmy Premium Technology.

Oceń artykuł

średnio: 0 liczba ocen: 0

Komentarze (0)

Najnowsze

Państwo do konsolidacji

Obywatele uważają administrację publiczną za jeden organizm. W rzeczywistości jest to kilka tysięcy oddzielnych struktur, obrosłych biurokratycznymi naroślami. Czy można zracjonalizować działanie państwa? Jak w tym może pomóc informatyka?

Zarządzanie po japońsku

W praktyce przemysłowej wypracowano szereg skutecznych metod zarządzania. Wiele powstało w Japonii. Dlaczego, mimo ich efektywności, nie zawsze są stosowane w biznesie?

e-Sąd z odsieczą sprawiedliwości

Polski wymiar sprawiedliwości postrzegany jest jako skostniały i opieszały. Tymczasem kolejne e-usługi udostępniane przez Ministerstwo Sprawiedliwości ułatwiają życie przedsiębiorcom i usprawniają pracę sądów.

e-Zdrowie w Polsce i na świecie

Projekty informatyzacji służby zdrowia realizowane są na świecie z różnym powodzeniem. Skąd Polska mogłaby czerpać wzorce? A może jesteśmy skazani na własne rozwiązania?

Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja informatyzacji państwa

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, zaprezentował raport "Polska 2.0. Nowy start dla e-administracji". Przedstawia on informacje na temat stanu realizacji projektów będących w gestii nowo utworzonego ministerstwa oraz prezentuje kierunki dalszych działań związanych z informatyzacją i cyfryzacją administracji publicznej w naszym kraju.

Cyberprzestępcy podążają za użytkownikami

Już dwie na trzy polskie firmy odnotowały ataki lub awarie, które spowodowały spadek produkcji. Co trzecia firma utraciła dane. Liczba takich przypadków będzie rosła, bo hakerzy biorą na cel najbardziej masowe technologie. Szybko reagują też na zmiany w firmowej architekturze.

Jak zaplanować karierę w branży IT

Doświadczenia łączone na różnych stanowiskach w firmach o odmiennych profilach są szczególnie cenione przez pracodawców. Dlatego warto głęboko przeanalizować możliwości rozwoju kariery, które obecnie stwarza rynek IT.

Rekomendacje



Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88