Atut bliskości

Subskrybuj RSS A A A
1 grudnia 2003
Jakub Chabik

Kiedy poczytać niezależne prognozy na temat tego, co stanie się w Polsce za parę lat, to wizja jest dość klarowna. Nastąpi dalsze rozwarstwienie mentalne i dochodowe polskiego społeczeństwa: na tych, którzy złapali w żagle wiatr globalizacji, oraz na tych, których globalizacja wyrzuciła na aut i pozostaną sam na sam z własnymi kłopotami i frustracją.

Kiedy poczytać niezależne prognozy na temat tego, co stanie się w Polsce za parę lat, to wizja jest dość klarowna. Nastąpi dalsze rozwarstwienie mentalne i dochodowe polskiego społeczeństwa: na tych, którzy złapali w żagle wiatr globalizacji, oraz na tych, których globalizacja wyrzuciła na aut i pozostaną sam na sam z własnymi kłopotami i frustracją.

Pewnie większość informatyków w Polsce myśli, że będzie należeć do tej pierwszej kategorii. Otóż, moim zdaniem, nie ma żadnej pewności, że nie staną się oni przegranymi procesów globalizacyjnych. Jesteśmy co prawda nieźle wykształceni, korzystamy z Internetu, w miarę swobodnie posługujemy się przynajmniej językiem angielskim, ale na razie chyba startujemy nie w tej konkurencji, w której mamy największe szansena wygraną.

Polskie uczelnie kształcą informatyków w kierunkach, takich jak inżynieria oprogramowania, systemy mikroprocesorowe, metody numeryczne, budowa komputerów czy administracja sieciami. Rzecz w tym, że w żadnym z tych zawodów nie będziemy konkurencyjni. Weźmy np. projektowanie systemów mikroprocesorowych i mikrokomputerowych, na którym to kierunku o mały włos wylądowałbym podczas studiów. Wiedza tam zdobyta istotna byłaby w dwóch miejscach: w USA, gdzie układy się projektuje, i w krajach masowej produkcji (Chiny, Korea, Tajwan, Malezja), gdzie je się wytwarza. O ile ten przykład jest oczywisty, o tyle pewnie więcej kontrowersji wzbudzi inżynieria oprogramowania. W tej chwili jeszcze w Polsce funkcjonują przedsiębiorstwa stricte software'owe, ale niedługo mogą zostać wyparte przez firmy z Indii, Chin czy Rosji, gdzie praca informatyka jest po prostu tańsza, a kompetencje tamtejszych specjalistów i ich znajomość angielskiego nie różnią się od naszej (a jeśli tak, to in plus). Konkurencja międzynarodowa zaczyna powoli wkraczać nawet do zawodu administratora, gdyż przepustowość sieci i możliwości narzędzi administracyjnych sprawiają, że bez kłopotu można zarządzać serwerami i sieciami znajdującymi się tysiące kilometrów od miejsca fizycznego umiejscowienia.

Nie znaleźliśmy się jeszcze na aucie globalizacji, ale - proszę mi wierzyć - status informatyka nie chroni nas przed tym w jakiś cudowny sposób.

Nasza przewaga, której nigdy specjaliści z innych rejonów świata nam nie odbiorą, to bliskość klienta. Można za granicą zaprojektować komputer i go wyprodukować, da się również wykonać tam oprogramowanie, można także zarządzać stamtąd sieciami i serwerami. Jednak nijak nie da się z oddali wykonać czynności związanych z negocjowaniem kontraktu, zebraniem wymagań klientów, analizą biznesową, integracją, zapewnieniem jakości rozwiązania, wdrożeniem go i przeszkoleniem użytkowników. To czynności na tyle bliskie przedsiębiorstwu, że po prostu nie mogą być wykonane przez Chińczyka czy Rosjanina wynajętego na godziny.

Dlatego polskie uczelnie, zamiast kształcić specjalistów od obliczeń, języków programowania i protokołów sieciowych, powinny uczyć handlowców high-tech, analityków, kierowników przedsięwzięć oraz specjalistów od integracji i jakości produktów informatycznych. To trochę inny zestaw kompetencji niż te, na które dziś stawiają nasze szkoły: mniej wiedzy technicznej, więcej umiejętności komunikacyjnych i zarządzania. Czy rozumieją to autorzy programów edukacyjnych? Czy wiedzą o tym sami kandydaci do profesji informatyka?

Na razie nie widzę tego i - prawdę mówiąc - jestem dość zaniepokojony. Pozostaje mieć nadzieję, że to, czego nie zrobią szkoły, zrobią rynek i nasza najlepsza chyba cecha narodowa - umiejętność twórczej improwizacji w każdych warunkach.

Oceń artykuł

średnio: 5 liczba ocen: 1

Komentarze (1)

Serwisant

16-02-2006 22:20

Autor tego tekstu ma leb na karku. Szkoda tylko ze ma racje. Tak naprawde szkoly informatyczne wypuszczaja na rynek bandy niedouczonych "fahofcuf" i bynajmniej nie dlatego, ze nie przykladali sie do nauki. To wina systemu szkolnictwa, ludzi bioracych sie za ukladanie programu nauczania, ktorzy wiecej czytali o informatyce niz sie nia zajmowali. No bo jak wymagac wiedzy od absolwenta skoro na studiach informatycznych jeden z drugim uczyl sie fizyki... i bynajmniej nie o przeplywie ladunkow przez polprzewodniki. Sam jestem absolwentem uczelni informatycznej a temu kto wymyslil program ktorym ja sie uczylem mam ochote dac w morde. Jak dzis pamietam wyklad z fizyki o czarych dziurach w kosmosie i pytanie na egzaminie "o ile bede starszy od swojego rowiesnika ktory polecial w kosmos i wrocil". Prawie 4 lata stracone i kupe szmalu wywaloneego w bloto! W imie glupiego papieru ! Tym czasem informatyka zajmuje sie od dziecka, a pracuje w tym zawodzie jeszcze zanim skonczylem szkole srednia i smialo moge stwierdzic ze to czego sie nauczylem na studiach nie przydalo mi sie w zyciu nawet w 10%. Jedno wielkie bagno. Pewne jest jedno: informatykiem sie nie zostaje,informatykiem jest sie od urodzenia

Najnowsze

Państwo do konsolidacji

Obywatele uważają administrację publiczną za jeden organizm. W rzeczywistości jest to kilka tysięcy oddzielnych struktur, obrosłych biurokratycznymi naroślami. Czy można zracjonalizować działanie państwa? Jak w tym może pomóc informatyka?

Zarządzanie po japońsku

W praktyce przemysłowej wypracowano szereg skutecznych metod zarządzania. Wiele powstało w Japonii. Dlaczego, mimo ich efektywności, nie zawsze są stosowane w biznesie?

e-Sąd z odsieczą sprawiedliwości

Polski wymiar sprawiedliwości postrzegany jest jako skostniały i opieszały. Tymczasem kolejne e-usługi udostępniane przez Ministerstwo Sprawiedliwości ułatwiają życie przedsiębiorcom i usprawniają pracę sądów.

e-Zdrowie w Polsce i na świecie

Projekty informatyzacji służby zdrowia realizowane są na świecie z różnym powodzeniem. Skąd Polska mogłaby czerpać wzorce? A może jesteśmy skazani na własne rozwiązania?

Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja informatyzacji państwa

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, zaprezentował raport "Polska 2.0. Nowy start dla e-administracji". Przedstawia on informacje na temat stanu realizacji projektów będących w gestii nowo utworzonego ministerstwa oraz prezentuje kierunki dalszych działań związanych z informatyzacją i cyfryzacją administracji publicznej w naszym kraju.

Cyberprzestępcy podążają za użytkownikami

Już dwie na trzy polskie firmy odnotowały ataki lub awarie, które spowodowały spadek produkcji. Co trzecia firma utraciła dane. Liczba takich przypadków będzie rosła, bo hakerzy biorą na cel najbardziej masowe technologie. Szybko reagują też na zmiany w firmowej architekturze.

Jak zaplanować karierę w branży IT

Doświadczenia łączone na różnych stanowiskach w firmach o odmiennych profilach są szczególnie cenione przez pracodawców. Dlatego warto głęboko przeanalizować możliwości rozwoju kariery, które obecnie stwarza rynek IT.

Rekomendacje



Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88