Szczęście, tanio...

Subskrybuj RSS A A A
23 lutego 2010
Bogdan Pilawski

Napisała pewna pani w pewnej gazecie, jak łatwo odróżnić osoby szczęśliwe od mniej szczęśliwej reszty. Patrzy się po prostu na buty - gdy są na nich białe ślady po soli, znaczy tkwią w nich nogi nieszczęśnika, czyli kogoś, kto nie ma samochodu.

Moja kanciasta osobowość, jak zwykle, nie mieści się w żadnej z tych dwóch kategorii. Bo niby obywam się bez rzeczonego pojazdu, ale śladów soli na butach też nie znajduję. A dotkliwość braku pojazdu rekompensuje mi świadomość, że mamy akurat erę samochodów, których przody przypominają rozdziawioną gębę kogoś mało rozgarniętego. A poza tym, to w ogóle już nie wiadomo, czy samochód to jeszcze samochód, bo więcej w nim komputerów, niż kół i tłoków razem wziętych.

Kręcimy kierownicą, ale kołami porusza za nas hydraulika albo elektryka. Cisnąc na hamulec dajemy tylko sygnał do działania mechanizmom wykonawczym, a wciskając pedał gazu...

No i właśnie o tenże pedał gazu poszło: że miało być jak w samolotach (fly by wire), czyli ciśnij tylko na pedał, a komputery już będą wiedziały, co dalej zrobić. A te zaczęły podobno się narowić i działać po swojemu, doprowadzając, nie raz i nie dwa, do sytuacji niemiłych, a nawet - tragicznych.

Podobnie zresztą było kiedyś z Airbusami, które miały serię katastrof przy podchodzeniu do lądowania, przyczynę czego próbowano przypisać komputerom, które nie chciały ponoć oddać pilotowi kontroli nad samolotem. Mamy jednak i przypadek odwrotny. W związku z rozpoczętym właśnie w Paryżu procesem o katastrofę Concorda, pewien brytyjski ekspert twierdzi, że pęknięcie zbiornika paliwa nr 5, czego skutkiem był tragiczny w skutkach pożar, nastąpiło w wyniku rozerwania owego zbiornika spowodowanego rezonansem zawartego w nim paliwa. Przyczyną zaś tego było uderzenie (przy szybkości ok. 200 km/godz.) w zbiornik kawałków opony samolotu, uszkodzonej przez żelastwo leżące na pasie. Świadczyć o tym ma samo pęknięcie odnalezionego we wraku zbiornika, które - według tego eksperta - ma kierunek na zewnątrz. A nie byłoby tego rezonansu, gdyby załoga nie zignorowała ostrzeżenia komputera, i świadomie pozwoliła na zatankowanie feralnego zbiornika do pełna, zamiast - jak chciał komputer - tylko w 70%.

Wracając do nieszczęsnych pedałów gazu, nie sposób nie zauważyć z jaką lubością o perypetiach Toyoty piszą niektóre amerykańskie gazety, a to w formie reportażu z punktu serwisowego, a to wzywając posiadaczy samochodów tej marki do ich odstawienia do czasu naprawy.

Nie sposób nie kojarzyć tego z nagonkami prasy brytyjskiej z lat 70., wyolbrzymiającej do monstrualnych rozmiarów jakieś drobne usterki Skód, Moskwiczy i naszych Fiatów 125p, które to samochody były wówczas najtańsze na ich rynku (a pośród nich samych - nasz był najdroższy). Wszystkie one razem i tak stanowiły tam margines sprzedaży, a Toyota to przecież nr. 1 na świecie.

Nie wdając się w dywagacje, czy to same pedały, czy dywaniki, czy komputery, mam dwa wyjaśnienia sprawy. Pierwsze, to opinia pewnego poznańskiego mechanika z lat 80, który, na oczach zdumionych widzów, naprawę jakiegoś Volkswagena rozpoczął od obcięcia prowadzących do jego gaźnika przewodów elektrycznych, wyjaśniając, że prąd i benzyna nigdy nie będą w zgodzie.

Druga - poważniejsza - Toyota do skali mitu doprowadziła sprawę jakości, z której słynie. Podobno każdy jej pracownik ma prawo zatrzymać taśmę produkcyjną, gdy zauważy jakieś tej jakości uchybienie. Ale każdemu też wbito tam do głowy przekonanie o nie mającej równych jakości Toyoty. W efekcie, pracownik taki prędzej popełniłby harakiri niż zatrzymał taśmę, obalając tym gestem najważniejszy i nie podlegający kwestionowaniu firmowy mit.

Oceń artykuł

średnio: 1 liczba ocen: 1

Komentarze (0)

Najnowsze

Państwo do konsolidacji

Obywatele uważają administrację publiczną za jeden organizm. W rzeczywistości jest to kilka tysięcy oddzielnych struktur, obrosłych biurokratycznymi naroślami. Czy można zracjonalizować działanie państwa? Jak w tym może pomóc informatyka?

Zarządzanie po japońsku

W praktyce przemysłowej wypracowano szereg skutecznych metod zarządzania. Wiele powstało w Japonii. Dlaczego, mimo ich efektywności, nie zawsze są stosowane w biznesie?

e-Sąd z odsieczą sprawiedliwości

Polski wymiar sprawiedliwości postrzegany jest jako skostniały i opieszały. Tymczasem kolejne e-usługi udostępniane przez Ministerstwo Sprawiedliwości ułatwiają życie przedsiębiorcom i usprawniają pracę sądów.

e-Zdrowie w Polsce i na świecie

Projekty informatyzacji służby zdrowia realizowane są na świecie z różnym powodzeniem. Skąd Polska mogłaby czerpać wzorce? A może jesteśmy skazani na własne rozwiązania?

Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja informatyzacji państwa

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, zaprezentował raport "Polska 2.0. Nowy start dla e-administracji". Przedstawia on informacje na temat stanu realizacji projektów będących w gestii nowo utworzonego ministerstwa oraz prezentuje kierunki dalszych działań związanych z informatyzacją i cyfryzacją administracji publicznej w naszym kraju.

Cyberprzestępcy podążają za użytkownikami

Już dwie na trzy polskie firmy odnotowały ataki lub awarie, które spowodowały spadek produkcji. Co trzecia firma utraciła dane. Liczba takich przypadków będzie rosła, bo hakerzy biorą na cel najbardziej masowe technologie. Szybko reagują też na zmiany w firmowej architekturze.

Jak zaplanować karierę w branży IT

Doświadczenia łączone na różnych stanowiskach w firmach o odmiennych profilach są szczególnie cenione przez pracodawców. Dlatego warto głęboko przeanalizować możliwości rozwoju kariery, które obecnie stwarza rynek IT.

Rekomendacje



Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88