Na zasadzie synergii
Ira Winkler, prezes Internet Security Advisors Group, w rozmowie z Marcinem Marciniakiem ujawnia tajniki metod szpiegowskich w sieci.
Co Pan sądzi o ryzyku związanym z wszechobecnością chińskich podzespołów komputerowych?
Aby minimalizować ryzyko, należy wdrożyć łańcuch zaufanych dostawców (trusted supply chain). Czasami można odkryć przypadki modyfikacji wyposażenia, choćby przy okazji przeprowadzanych audytów sprzętu i oprogramowania. Czasami na ślad naprowadza zwiększona awaryjność podzespołów. Niektóre rządowe agencje przeprowadzają takie kontrole rutynowo. Problem polega jednak na tym, że rzadko podejmuje się badania sprzętu na takim poziomie. Zazwyczaj proces audytu uruchamia się, gdy już coś się wydarzy.
Czy ma sens eliminacja chińskich dostawców spowodowana obawami o bezpieczeństwo?
Nie uważam, żeby filozofia poprawy bezpieczeństwa przez eliminowanie chińskich produktów rzeczywiście przynosiła sukces. W mojej książce "Spies among us" opisywałem przypadek pracownika firmy Ericsson, który ukradł krytyczne dane dotyczące sieci 3G i wyjawił je Rosjanom. Dane te umożliwiły Rosjanom złamanie zabezpieczeń sieci 3G i śledzenie położenia terminali. Z faktu, że sprzęt został wyprodukowany w kraju innym niż Chiny czy Rosja, wcale nie wynika, że informacja będzie bezpieczna. Umieszczanie "złych" komponentów wewnątrz systemu jest szkodliwe, ale nie jest to jedyny sposób kradzieży informacji. Wprowadzając łańcuch zaufanych dostawców, zmniejsza się ryzyko świadomej modyfikacji sprzętu. Mimo wszystko, wielu chińskich naukowców pracuje w laboratoriach na całym świecie. Nawet jeśli dany podzespół nie został wyprodukowany w Chinach, być może chińscy inżynierowie przy nim pracowali, niektórzy z nich mogli prowadzić działalność wywiadowczą. W swojej książce opisywałem przypadki wykrycia siatki szpiegowskiej, w której regularnie rekrutowani byli pracownicy wielu firm. Jestem bardzo daleki od stwierdzenia, że każdy Chińczyk jest szpiegiem, ale wiem, że Chiny posiadają wybitną siatkę wywiadowczą. Oni potrafią doskonale skorzystać ze wszystkiego, do czego mają dostęp.
Jak wygląda problem bezpieczeństwa sieci społecznościowych?
Sieci społecznościowe to największy koszmar, gdyż ludzie nie wiedzą, w co naprawdę wchodzą, aż będzie za późno. Wykorzystując informacje z sieci społecznościowych, zrealizowano wiele ataków, choćby włamanie do Twittera. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak bardzo narażają na atak zarówno siebie, jak i firmy, w których pracują. Wynika to ze złej definicji prywatności wielu ludzi, określanej jako "udostępnij tylko to, co uważasz za dostępne". Tymczasem, pomija się obraz, który powstanie po zebraniu dostępnych informacji. Całość jest czymś znacznie większym od sumy części, z których pochodzi. Należy o tym pamiętać, gdyż ludzie piszą zbyt wiele, także w kontekście firmy.
Oceń artykuł
Komentarze (0)
Najpopularniejsze
- Pierwsze w Polsce testy transmisji danych z...
- Magdalena Gaj została Przewodniczącą Rady...
- Asseco wątpi w obiektywny wybór dostawcy w...
- Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja...
- Sygnity: wezwanie Asseco i sezonowość...
- Ogromna liczba komputerów Mac wciąż...
- Nasza Klasa uruchomiła inkubator...
- Google prezentuje okulary z Augmented Reality
- Oracle daje klientom bezpłatny system do...
- CBA kontroluje przetargi związane z CEPiK
Rekomendacje
Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88






