Za co premiować?
Wskaźniki mogą zapewnić łatwiejsze wykrywanie błędów w działaniu oprogramowania. Ale nie w działaniu ludzi.
Trzeba zobaczyć w nim człowieka. A dalsza droga zależy od konkretnej sytuacji i stanowiska. W opisywanym przykładzie nasz pracownik mógłby w przyszłości nadzorować działanie systemu znajdowania regularności w pojawiających się błędach czy analizować zjawiska przyczynowo-skutkowe, doszukując się prawdziwych przyczyn powstawania błędów. Ciekawa ścieżka awansu będzie wyzwaniem dla każdego.
I tu należy wrócić niemal do początku artykułu, czyli do miejsca, w którym wypominałem informatykom (zwłaszcza niektórym), że chcieliby być szamanami czy jednostkami wybitnymi, których nie da się okiełznać. Takich osób nie da się skanalizować do pracy przy taśmie produkcyjnej. Ich trzeba porwać umiejętnym działaniem i rozbudzić w nich chęć do pracy, tak jakby mieli pracować dla siebie. Zamiast konstruować skomplikowane wskaźniki motywacyjne, trzeba uczyć się jak z nimi rozmawiać, uczyć się umiejętnie nimi zarządzać. Zarządzanie to umiejętność, której naprawdę można się nauczyć. To nie jest łut szczęścia, czy trafi się na informatyka chętnego do pracy. To ciężka praca zarządzającego. To on powinien uczyć się jak zarządzać ludźmi poprzez sterowanie ich energią do pracy, a nie ślepą chęcią otrzymania kilku złotych premii więcej.
Nie zgadzam się z tezą, że pasjonaci informatyki szkodzą całej rzeszy informatyków pracujących zgodnie z wytycznymi korporacyjnych procesów. To oni (ci pasjonaci) są najwartościowszymi pracownikami. To oni potrafią pociągnąć do dalszej pracy innych. Trzeba tylko wiedzieć, jak im pokazać, że nie tylko problemy wymyślone w obrębie ich wąskiej specjalizacji są ciekawe. Trzeba pokazać jak prawdziwy proces biznesowy przekłada się na ich dziedzinę. Informatyk, który zobaczy kilkaset osób czekających bez pracy na zrolowanie transakcji bazodanowej, nigdy nie będzie już myślał o tej transakcji bezosobowo. Pracownik help desku, który osobiście pozna swoich zleceniodawców (nie zarządy, ale ludzi przy biurkach, którzy zgłaszają mu błędy) nigdy nie pomyśli o błędzie zgłaszanym przez znaną osobę jak o problemie teoretycznym. Rozwiązując błąd będzie wiedział, kto i na jakim stanowisku z utęsknieniem czeka na jego rozwiązanie. Będzie mógł sobie wyobrazić oczekiwanie tych ludzi.
Marek Wierzbicki jest właścicielem firmy doradczej QSORT.BIZ.
Oceń artykuł
Komentarze (0)
Najpopularniejsze
- Pierwsze w Polsce testy transmisji danych z...
- Magdalena Gaj została Przewodniczącą Rady...
- Asseco wątpi w obiektywny wybór dostawcy w...
- Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja...
- Sygnity: wezwanie Asseco i sezonowość...
- Ogromna liczba komputerów Mac wciąż...
- Nasza Klasa uruchomiła inkubator...
- Google prezentuje okulary z Augmented Reality
- Oracle daje klientom bezpłatny system do...
- CBA kontroluje przetargi związane z CEPiK
Rekomendacje
Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88






