ENFACE: Bogdan Bereza-Jarociński...
... właściciel European Test Centre bettersoftware.eu, informatyk, trener biznesu, psycholog organizacji, współzałożyciel Stowarzyszenia Jakości Systemów Informatycznych, wiceprezes europejskiej Global Association for Software Quality.
O ŚCIEŻCE KARIERY TESTERA
Przez wiele lat byłem programistą, później projektantem, analitykiem, aby wreszcie, 15 lat temu, rozpocząć niebezpieczny romans z zapewnianiem jakości i projektowaniem testów, który ostatecznie zaprowadził mnie w stronę doskonalenia procesów biznesowych. Zazwyczaj ścieżka kariery prowadzi w drugą stronę: od testera - który to zawód uznawany jest za stosunkowo mało prestiżowy - do cieszącego się większą estymą programisty. W wielu firmach nadal pokutuje przekonanie, że nie potrzeba nadzwyczajnych umiejętności, aby móc przetestować oprogramowanie, a może nawet da się testować posługując się po prostu zdrowym rozsądkiem. Coś w tym jest, ale wydaje się, że relacja programista-tester analogiczna jest do relacji murarz-architekt. Murarz, jako fachowiec od kładzenia cegieł, może uważać, że architekt zawraca mu jedynie głowę, a sam nie jest w stanie wymurować nawet prostej ściany. I rzeczywiście, jeden czy kilku murarzy prawdopodobnie zupełnie nieźle poradzi sobie, bez pomocy architekta, z postawieniem sporego nawet domu. Nie postawią jednak bez projektu i nadzoru architekta drapacza chmur. Z braku odpowiedniego systemu zapewniania jakości biorą się kulejące systemy, w których strach zmienić cokolwiek, aby całość nie runęła. Powstają systemy, które ograniczają biznes.
O STANDARDACH TESTOWANIA
Na świecie istnieje dużo norm i benchmarków dotyczących testowania - najbardziej rozpowszechniona jest norma dojrzałości procesów testowych TPI . Problem w tym, że wiele norm jest apodyktycznych, rygorystycznych, zgoła policyjnych, nie do końca potrafiących zmierzyć niezawodność i jakość, a często stopujących organizację w próbie doprowadzenia do poziomu jakości, którego klient wcale nie oczekuje. Ponadto normy te często nie uwzględniają nowoczesnych metodyk "agile", w których jest wiele rozsądnych elementów. Istnieje mało popularna jeszcze metodyka, której jestem wielkim zwolennikiem, pod nazwą Automated Defect Prevention, wymyślona przez Adama Kolawę, właściciela i założyciela firmy Parasoft, robiącej narzędzia m.in. wspierające proces testowania. To zestaw metod, które sprawdzają się niezależnie od stopnia złożoności i zbiurokratyzowania projektu, i które pozwalają osiągnąć kontrolę nad tym, co się dzieje. ADP jest w gruncie rzeczy próbą stworzenia w projektach IT czegoś w rodzaju taśmy produkcyjnej, a nie manufaktury, w której wszyscy sobie nawzajem przeszkadzają.
Oceń artykuł
Komentarze (0)
Najpopularniejsze
- Pierwsze w Polsce testy transmisji danych z...
- Magdalena Gaj została Przewodniczącą Rady...
- Asseco wątpi w obiektywny wybór dostawcy w...
- Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja...
- Sygnity: wezwanie Asseco i sezonowość...
- Ogromna liczba komputerów Mac wciąż...
- Nasza Klasa uruchomiła inkubator...
- Google prezentuje okulary z Augmented Reality
- Oracle daje klientom bezpłatny system do...
- CBA kontroluje przetargi związane z CEPiK
Rekomendacje
Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88






