Globalna wioska czy wioski na globie

Subskrybuj RSS A A A
2 czerwca 2003
Kazimierz Krzysztofek

Wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z jakimś nowym cyklem kultury - jeszcze trudnym do zdefiniowania, choć nawiązującym do poprzednich epok.

Wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z jakimś nowym cyklem kultury - jeszcze trudnym do zdefiniowania, choć nawiązującym do poprzednich epok.

Nasza europejska sieć instytutów Kultury i centrów informacji o kulturze (CIRCLE) zajęła się wreszcie e-kulturą. Piszę wreszcie, bo już zajmowaliśmy się niemal wszystkim: finansowaniem kultury, jej zarządzaniem, zatrudnieniem w tym sektorze, polityką kulturalną, relacją kultura - rozwój i innymi tego typu sprawami, ale e-kulturą jeszcze nie.

Konieczność zajęcia się tym tematem jest oczywista. W informacyjnym społeczeństwie poprzemysłowym wielkie kompleksy ekonomiczno-kulturowe (produkcja, konsumpcja, styl życia) rodzą się już nie tyle pod wpływem wynalazków, używanych do produkcji dóbr materialnych (np. samochód), ile wynalazków wykorzystanych do tworzenia i przetwarzania symboli, czego najlepszym przykładem jest komputer czy telefonia komórkowa. Symbole zaś to kultura.

Z tym wiąże się jednak pewien problem: jaka jest autonomia cyberkultury, skoro rządzą nią te same mechanizmy, co e-ekonomią, zaś symbole są przedmiotem obrotu komercyjnego. Zarówno e-ekonomia, jak i e-kultura są napędzane technologią, globalizacją, rynkiem, wolnością transferów ponad granicami itp. Przez lata mówiliśmy o ekonomizacji kultury, ale dziś już chyba pora mówić o swoistej rekulturacji ekonomii. E-kultura staje się po prostu częścią przemysłów i usług, sama przekształcając się w przemysł kultury. Zatem podział na e-ekonomię i e-kulturę staje się coraz bardziej umowny w warunkach dematerializacji gospodarki.

Problem autonomii e-kultury nie jest jedynym, z którym przychodzi się mierzyć. Drugi kryje się w pytaniu, czy e-kultura to nowa jakość czy tylko przełożenie na język cyfrowy przekazów analogowych. Otóż wydaje się już dziś - gdy Internet jest środowiskiem powszechnie dostępnym tylko w niektórych krajach naszego globu - że jest to coś o wiele więcej, jakaś wartość dodatkowa, czy - jak to się niekiedy ujmuje - inteligencja dodatkowa.

Samozaopatrzenie ludyczne

Przez większość dziejów ludzie produkowali kulturę sami dla siebie. Tak jak to było w społecznościach przednowoczesnych i przedprzemysłowych, których kultura popularna wyrastała z doświadczenia członków tych społeczności, ich pracy, lęków, mitów, legend, wierzeń tworzonych na własny użytek. Była to swoista prosumpcja (produkcja i konsumpcja w jednym), by użyć terminu upowszechnionego przez Alvina Tofflera. Można by to nazwać samozaopatrzeniem ludycznym.

W sposób radykalny uległo to zmianie w społeczeństwie przemysłowym. Wyłoniła się profesjonalna grupa producentów i dystrybutorów, którzy zaopatrywali masy w rozrywkę. Tym samym elita traci legitymację orzekania, co jest "dobre dla ludu". Decydują bowiem o tym producenci rozrywki, którzy za dobre dla ludu uważają to, czego ów lud chce. Oczywiście, dlatego że to się najlepiej sprzedaje i przynosi największe zyski. Przy okazji formuje się u odbiorcy "McŚwiatopogląd", który napędza konsumentów takiej, a nie innej kultury. To układ sprzężony.

W dzisiejszym świecie, w którym komunikacja dokonuje się pod znakiem olbrzymiego wpływu efektu synergicznego rynku, wolności i techniki, mamy do czynienia z dwoma typami uczestnictwa w kulturze - chodzi tu o podział na kulturę sieciową i analogową, która wciąż dominuje na większości obszarów naszej planety. Ten ostatni typ uczestnictwa ma, modelowo rzecz ujmując, charakter monoaktywny - związany z tradycyjną konsumpcją mediów i jednakową ofertą adresowaną do wielomilionowych audytoriów. W pierwszym występuje nowy typ odbioru kultury za pośrednictwem sieci, który jest odbiorem interaktywnym. Spośród wielu cech socjologicznych charakteryzujących współczesne społeczeństwa rozwinięte to z pewnością jedna z ważniejszych charakterystyk, z której wynika wiele konsekwencji dla polityki edukacyjnej i kulturalnej.

Czy rzeczywiście dzięki technikom interaktywnym mamy już do czynienia z "indywidualizacją adresu" konsumenta kultury, jak to się czasem głosi? Sądzę, że nie. Co prawda istnieje trend ku kulturze odmasowionej, ale jest to proces daleki od zakończenia. Następuje proces koncentracji kapitału mediów i przemysłów kultury. Kilka gigantów integrujących stare i nowe media, takich jak AoL-Time-Warner, Rupert Murdoch, Walt Disney, Silvio Berlusconi, Sony Corporation, Bertelsmann czy Vivendi, nastawia się na zaspokajanie coraz bardziej zróżnicowanych potrzeb, ale w skali masowej. Można by rzec, że nie chodzi już o tylko umasowioną jednostkę, ale także o masowość ujednostkowioną. Różnicowaniu oferty i zwiększaniu się możliwości wyboru towarzyszy także różnicowanie odbiorcy podług jego możliwości ekonomicznych. Rośnie oferta tzw. mediów niszowych: to przede wszystkim telewizja satelitarna, pakiety kablowe, kanały tematyczne na platformach cyfrowych.

Żyjemy w okresie przejściowym: od dominacji kultury analogowej ku kulturze cyfrowej. Cyfryzacja stwarza potencjalnie możliwości aktywności dla wszystkich, ale jeszcze długo, może zawsze, będzie obowiązywał podział na aktywnych i biernych konsumentów.

Usługi cyfrowe przechwytują odbiorców. W dłuższej perspektywie rynek ten opanują potentaci. Dzięki cyfrowej konwergencji telekomunikacji, mediów i komputera możliwe jest łączenie wszystkiego ze wszystkim w przestrzeni cyfrowej. Odbiorca nie tylko może być jednocześnie nadawcą, ale także może tworzyć kanały tematyczne tylko dla siebie. Niektórzy widzą w tym nawet przełom kulturowy, nadejście epoki, w której rosnąca liczba ludzi będzie sama tworzyć kulturę na własny użytek, jak to miało miejsce przed kulturą przemysłową, bez udziału producentów rozrywki i programatorów czasu wolnego.

Oceń artykuł

średnio: 4.7 liczba ocen: 2
1  2  dalej »

Komentarze (0)

Najnowsze

Garść rad dla roztropnego szefa IT

Trudne czasy w gospodarce to okres, kiedy szczególnego znaczenia nabiera hasło: Jak cię widza, tak cię piszą. Osłabienie rynku przekłada się na oszczędności w przedsiębiorstwie, a oszczędności najłatwiej szukać w działach, które, w opinii zarządu, nie są bezpośrednio związane z prowadzoną działalnością - czyli również w dziale IT.

Biznes decyduje o inwestycjach w IT

Decyzje dotyczące projektów IT coraz częściej podejmują kierownicy działów biznesowych, bezpośredni beneficjenci wdrożeń. Rolą CIO jest wsparcie merytoryczne realizacji projektu.

Jak powinna wyglądać serwerownia od środka

Przedstawiamy szczegóły zapewnienia bezpieczeństwa serwerowni wewnątrz budynku.

Pierwsza odsłona spotkania innowatorów

Polskim, innowacyjnym firmom technologicznym brakuje platformy współpracy i wymiany doświadczeń. Tę lukę próbuje wypełnić łódzka firma Ericpol.

Blokowanie internetu przeciwko blokowaniu internetu

Atak na serwery rządowe pod pretekstem walki z porozumieniem ACTA to marna strategia walki o otwartość informacyjną. Rząd musi się zastanawiać, jak się zabezpieczyć przed hakerami.

Koniec ery nieograniczonego dostępu do Internetu

Taką zmianę może przynieść nadchodzące 12 miesięcy. Dostawcy usług będą musieli wprowadzać ograniczenia by zapewnić ciągłość usług - wynika z raportu "TMT Predictions 2012" zawierającego przewidywania dla sektora Technologii, Mediów i Telekomunikacji, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

Hakerzy uderzą z niezwykłą siłą

Rok 2012 przynosi nowe zagrożenia. Hakerzy oferują ataki na zamówienie, wirusy infekują automatykę przemysłową. Cyberprzestępcy wykorzystują luki w zabezpieczeniach samych urządzeń, a nie programów.

Rekomendacje

Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88