Przemoc w stosunkach

Subskrybuj RSS A A A
19 grudnia 2005
Antoni Bielewicz

Relacje między dużymi klientami a małymi dostawcami IT to wojna, bynajmniej niekończąca się wraz z zakończeniem negocjacji i podpisaniem kontraktu. Wojna, o dziwo, opłacalna dla obu stron.

Obustronna zależność

Odpowiedź jest prosta. Obie strony potrzebują siebie równie mocno, a trzymając się metafory o przemocy małżeńskiej cały czas wierzą, że druga strona się zmieni.

Po co wielkim klientom mali dostawcy? Powtarzana niezliczoną ilość razy odpowiedź o "elastyczności, której nie są w stanie zapewnić wielkie koncerny informatyczne", to tylko część prawdy.

Mały dostawca szybciej i sprawniej przeprowadzi projekt. Być może nie olśni zarządu wspaniałymi prezentacjami i kolorowymi folderami o proponowanych rozwiązaniach, będzie jednak tańszy i wygodniejszy we współpracy niż wielki dostawca z jego regulacjami i wewnętrznym obiegiem dokumentów. Duzi klienci lubią wdrażać rozwiązania ze świadomością, że wybrali dokładnie to co chcą, a nie to co było akurat w ofercie i zostało mniej lub bardziej dopasowane do ich potrzeb.

Mali dostawcy świetnie nadają się też do "sprzątania" po wielkich, w sytuacji gdy ci zawalili projekt, a termin oddania do użytku instalacji ustalony gdzieś na szczeblu centrali zbliża się nieubłaganie.

Mały dostawca weźmie zlecenie, zrealizuje je za ułamek należności oczekiwanej przez dużego dostawcę i lojalnie zatai swój udział w projekcie po to, by po rynku nie rozniosły się niewygodne plotki o tym, że duża firma X zatrudniła dużą firmę Y i... nic dobrego z tego nie wynikło.

Łatwiej też zapisać usługi takiej małej firmy na swoje konto. W końcu zgodnie z rynkową prawdą nikt jeszcze nie wyrzucił nikogo za zatrudnienie IBM/SAP/HP (niepotrzebne skreślić), ale i splendor wynikający z realizacji projektu z takim partnerem jest, dodajmy często niesłusznie, jednak dużo mniejszy.

Mali dostawcy to świetny "bat" na duże koncerny IT i doskonale nadają się do roli króliczka, którego muszą ścigać wielcy konkurenci. Opowiada wieloletni menedżer w jednej z wielkich międzynarodowych firm: "Do przetargu zgłaszają mi się 2 wielkie koncerny, proponując swoje ceny oczywiście na odpowiednim poziomie. Żadne naciski i negocjacje nie przynoszą rezultatu. Co robię w takiej chwili? Dzwonię do zaprzyjaźnionej firmy i mówię "złóżcie swoją ofertę, tylko nie przesadzając z ceną". Duzi dostawcy raptem okazują się bardziej gotowi do rozmów. Nawet jeśli wygra ta mniejsza spółka i tak dziwnym trafem dostarczy sprzęt jednego z dwóch głównych oferentów, a i tak wyjdzie na swoje".

Klient wehikuł

Dla małych dostawców wielki klient to wciąż najlepszy klient. I to pomimo tego, że najlepszych i najbardziej opłacalnych kontraktów wcale nie podpisuje się dziś z wielkimi firmami. "Dziś coś stracę, jutro się odkuję, a jeśli uda mi się ułożyć z menedżerem X, to będzie mnie promował w kolejnych firmach" - myślą mali dostawcy (całkiem jak bita żona wierząca, że partner się poprawi). "Może tak, a może nie" - warto by dopowiedzieć. W końcu liczba firm, które zawiodły się na takich rachubach, jest całkiem pokaźna. Zwłaszcza wśród tych, które zostały postawione w stan upadłości.

Nie ma się jednak co oszukiwać - wielcy klienci to wehikuł, na którym nawet niewielka firma może wypłynąć na szerokie wody. Potrzebne są tylko odpowiednie kompetencje i duża doza zdrowego rozsądku. Warszawska spółka Bit.Net Consulting przez 16 lat działalności uzbierała w portfolio sporo projektów zrealizowanych na rzecz międzynarodowych firm, zarówno w Polsce, jak i za granicą.

Gros najważniejszych przedsięwzięć w ostatnich latach dotyczyło wielkiego Nestlé. Spółka uczestniczyła w projekcie migracji danych do systemu SAP wdrażanego na terenie Polski, a potem Europy Środkowej i oddziałów na całym świecie. Napisała dla koncernu także wiele innych systemów. "Nasze rozwiązania mają status rozwiązań rekomendowanych, które mogą zostać wybrane przez menedżerów na równi z systemami dużych dostawców zalecanymi przez koncern" - mówi Olgierd Kobyliński, prezes zarządu Bit.Net Consulting.

Sytuacja niemal komfortowa, choć jak mówi sam założyciel firmy wymagająca dużego zaangażowania, wysiłku, a także pokory i samoświadomości. "Z reguły jesteśmy zatrudniani później niż jesteśmy potrzebni i zwalniani wcześniej niż przestajemy być niezbędni" - opisuje swoją rolę Olgierd Kobyliński. To oznacza konieczność pracy pod silną presją czasu. "To duża huśtawka - zapotrzebowanie na nasze usługi nagle gwałtownie wzrasta, po to by równie gwałtownie spaść niemal do zera. Trzeba o tym wiedzieć i planować rozwój firmy, tak by w momencie boomu nie przesadzić z inwestycjami, planami i zatrudnieniem, a w momencie spadku liczby zleceń także mieć się czym zająć" - mówi Olgierd Kobyliński. Oczywiście oznacza to również konieczność samoograniczenia. Przedsiębiorstwo rosnące według tego wzorca nigdy nie będzie mogło wzrosnąć powyżej pewnych rozmiarów, powiedzmy kilkunastu osób. Olgierd Kobyliński wie o tym doskonale i jak sam mówi, nie chce, by jego firma urosła bardziej niż do tej pory.

Gra o wysoką stawkę

Właśnie brak zdolności do samoograniczeń jest jedną z przyczyn porażek we współpracy małych dostawców IT z wielkimi odbiorcami. Przedsiębiorca, który wchodzi na pewien pułap działalności, zaczyna myśleć o tym, jak rozwinąć się bardziej i traci czujność pozwalającą mu zabezpieczyć się przed nieuchronnymi wahnięciami popytu. Tymczasem w takiej relacji gra się o wysoką stawkę, której nie może przysłonić zbytnia zachłanność.

Oczywiście współpraca z dużymi klientami to nadal najlepszy sposób na zarobienie godziwych pieniędzy, zdobycie wiedzy i doświadczeń. Trzeba tylko pamiętać o kilku rzeczach. "Taka współpraca rządzi się swoimi prawami, które trzeba poznać, ale warto ją podejmować, bo jest zyskowna" - zapewnia Stefan Batory, prezes spółki eo Networks. Współpraca wymaga odpowiedniego zabezpieczenia, chociażby dbałości o udokumentowanie wszelkich ustaleń, a także odrobiny silnej woli, po to by w razie niepokojących sygnałów, takich jak choćby pierwsze opóźnienia w płatnościach, mieć większy komfort negocjowania - no i przeżyć do momentu uregulowania zaległości. Stawka jest wysoka, niebezpieczeństwo duże, ale i nagroda nęcąca.

Oceń artykuł

średnio: 0 liczba ocen: 0
« wstecz 1  2 

Komentarze (0)

Najnowsze

Państwo do konsolidacji

Obywatele uważają administrację publiczną za jeden organizm. W rzeczywistości jest to kilka tysięcy oddzielnych struktur, obrosłych biurokratycznymi naroślami. Czy można zracjonalizować działanie państwa? Jak w tym może pomóc informatyka?

e-Sąd z odsieczą sprawiedliwości

Polski wymiar sprawiedliwości postrzegany jest jako skostniały i opieszały. Tymczasem kolejne e-usługi udostępniane przez Ministerstwo Sprawiedliwości ułatwiają życie przedsiębiorcom i usprawniają pracę sądów.

e-Zdrowie w Polsce i na świecie

Projekty informatyzacji służby zdrowia realizowane są na świecie z różnym powodzeniem. Skąd Polska mogłaby czerpać wzorce? A może jesteśmy skazani na własne rozwiązania?

Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja informatyzacji państwa

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, zaprezentował raport "Polska 2.0. Nowy start dla e-administracji". Przedstawia on informacje na temat stanu realizacji projektów będących w gestii nowo utworzonego ministerstwa oraz prezentuje kierunki dalszych działań związanych z informatyzacją i cyfryzacją administracji publicznej w naszym kraju.

Cyberprzestępcy podążają za użytkownikami

Już dwie na trzy polskie firmy odnotowały ataki lub awarie, które spowodowały spadek produkcji. Co trzecia firma utraciła dane. Liczba takich przypadków będzie rosła, bo hakerzy biorą na cel najbardziej masowe technologie. Szybko reagują też na zmiany w firmowej architekturze.

Jak zaplanować karierę w branży IT

Doświadczenia łączone na różnych stanowiskach w firmach o odmiennych profilach są szczególnie cenione przez pracodawców. Dlatego warto głęboko przeanalizować możliwości rozwoju kariery, które obecnie stwarza rynek IT.

Jakie są różnice między chmurą a wirtualizacją

Wirtualizacja jest obecnie standardową technologią, stosowaną powszechnie w IT. Od środowiska chmury prywatnej dzieli ją jednak długa droga, gdyż wymaga ona uzupełnienia o istotne składniki.

Rekomendacje



Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88