Strach przed open source

Subskrybuj RSS A A A
31 marca 2003
Rafał Jakubowski

Polskie firmy programistyczne - w przeciwieństwie do swoich zachodnich odpowiedników - w planach na najbliższe lata nie widzą istotnego miejsca dla Linuxa.

Robert Chwastek, członek zarządu firmy ComArch, odpowiedzialny w firmie za rozwój technologiczny, twierdzi, że także jego firma docenia fenomen Linuxa. Podobnie jak inni, zwraca jednak uwagę na fakt, że jego wykorzystanie w konkretnych projektach zależy od preferencji klienta. "One z kolei zależą od wielu czynników, takich jak dostępność wyszkolonej kadry, poprzednie doświadczenia, poziom cen itp. W związku z tym zarówno w działalności integratorskiej, jak i w budowie oprogramowania projektujemy systemy tak, aby były one możliwie niezależne od platformy sprzętowej i systemu operacyjnego" - przekonuje Robert Chwastek. Firma tworzy niektóre produkty, np. oprogramowanie InsightNet czy Tytan Mobile Portal, za pomocą języka Java. Dzięki temu może być ono uruchamiane zarówno na platformach unixowych, jak i Windows oraz Linux.

Robert Chwastek, członek zarządu ComArch, odpowiedzialny za rozwój technologicznyRobert Chwastek, członek zarządu ComArch, odpowiedzialny za rozwój technologicznyW ograniczonym zakresie Linuxa wykorzystuje Ster-Projekt. "Stosowaliśmy kilkakrotnie ten systemu w prowadzonych przez nas wdrożeniach, ale w ograniczonym zakresie. Były to projekty w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska czy Zakładzie Epidemiologii Centrum Onkologii" - twierdzą przedstawiciele firmy. "Nie oferujemy go jednak klientom. Wykorzystujemy tylko wtedy, jeśli pojawi się takie zapotrzebowanie z ich strony" - dodają. W Ster-Projekt, podobnie jak w pozostałych dużych polskich firmach, nie ma specjalistów dedykowanych wyłącznie obsłudze Linuxa. Zajmuje się nim kilku konsultantów posiadających wiedzę i doświadczenie w tym zakresie, na co dzień odpowiedzialnych za systemy unixowe.

Nawet w największych polskich firmach programistycznych, liczących po kilkaset osób, nie ma planów stworzenia chociażby skromnych działów zajmujących się wyłącznie Linuxem. Zdarza się, że pracownicy odpowiedzialni za Linuxa, mimo licznych wniosków do kierownictwa, nie mogą uzyskać zgody na uczestnictwo w szkoleniach poświęconych rozwiązaniom open source.

Na wielkie oczy

Niewątpliwie prawdą jest, że polskie przedsiębiorstwa, użytkownicy technologii informatycznych nie interesują się Linuxem w takim stopniu, jak firmy amerykańskie. Zgodni są co do tego wszyscy, zarówno najwięksi integratorzy, jak i niewielkie spółki technologiczne, które związały swój los niemal wyłącznie z Linuxem. Firmy te twierdzą nawet, że nie promują Linuxa z obawy, by nie zostać niewłaściwie ocenione przez potencjalnych klientów. "Nie oferujemy klientom Linuxa, ponieważ już kilka razy spotkaliśmy się z zarzutem, iż jesteśmy niepoważni, składając takie propozycje" - twierdzi przedstawiciel dużej firmy programistycznej.

Przekonaniu temu tylko częściowo przeczy przykład MacroSoftu. Firma borykała się ostatnio z problemami finansowymi, jednak w ubiegłym roku udało się jej znacząco ograniczyć stratę, która wyniosła jedynie 65 tys. zł i to przy mniejszych przychodach. Trudno ocenić, jaki dokładnie miało na to wpływ wprowadzenie w maju 2002 r. linuxowej wersji pakietu SKID. Nie sposób jednak pominąć faktu, że spośród blisko 80 jego wdrożeń, które firma przeprowadziła w ubiegłym roku, połowa została zrealizowana właśnie na platformie Linux. "Obawy klientów związane są przede wszystkim z brakiem specjalistów do obsługi Linuxa i komercyjnego wsparcia technicznego. Jeśli oprogramowanie sprzedaje się w pakiecie z usługami utrzymania i wsparcia, problem znika" - twierdzi Sławomir Kosz, prezes zarządu MacroSoft.

"W sektorze małych i średnich firm cena jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o wyborze danego rozwiązania. Stąd zainteresowanie Linuxem producentów rozwiązań na ten rynek. W dużych instalacjach cena systemu operacyjnego ma stosunkowo niewielki wpływ na koszt całego projektu. Dlatego klienci rzadko decydują się na zastosowanie Linuxa" - zwraca uwagę Robert Chwastek.

Niemniej argumenty wysuwane przez przedstawicieli polskich spółek IT przekonują tylko już przekonanych. Wydaje się bowiem, że dostawcy technologii nie odpowiadają jedynie na zapotrzebowanie rynku. Mają również pewien margines swobody na promowanie wybranych technologii, przekonywanie klientów do konkretnych, najlepszych ich zdaniem rozwiązań. Żadna z dużych polskich firm nie bierze udziału w pracach związanych z rozwojem polskiej odmiany Linuxa, żadna nie angażuje się w promowanie wykorzystania bezpłatnego oprogramowania w szkołach czy administracji publicznej. "Proszę nie oczekiwać, że będziemy inwestować duże kwoty w Linuxa, jeśli klienci nie są nim zainteresowani" - twierdzą przedstawiciele dużych firm IT.

Oceń artykuł

średnio: 4 liczba ocen: 1
« wstecz 1  2  3  dalej »

Komentarze (1)

hde

28-08-2003 23:21

Nareszcie coś sensownego na ten temat. W Polsce wiedza o Linuksie jest żadna, głównie ze względu na powszechną nieznajomość angielskiego. I w ten sposób Państwowa Agencja Informatyczna tzw. Prokom kiwa ludzi do spółki z Microsoftem.

Najnowsze

MAC, czyli ministerstwo reformowania rządzenia

Premier wspiera lojalnie w kryzysie najbliższego współpracownika, Michała Boniego, przyjmując na siebie atak oburzonych internautów podczas debaty o ACTA.

Nowe, unijne zamówienia publiczne

Komisja Europejska proponuje ważne zmiany prawa wspólnotowego w obszarze zamówień publicznych. Warto im się przyjrzeć bo to jeden z elementów nowej perspektywy finansowej UE. Warto zatem przyjrzeć się owej propozycji bliżej.

Bezpieczeństwo rządowych stron - analiza

Zespół zadaniowy ds. ochrony portali rządowych opublikował wytyczne. Trudno stwierdzić, że to najlepsze rekomendacje, jakie można było przy okazji zaistniałych ataków wypracować.

DEBATA: Kiedy walka polityczna w sieci przemienia się w cyberterroryzm?

Skuteczny atak cybernetyczny przyniesie opłakane skutki dla państwa i gospodarki. Boleśnie się o tym przekonaliśmy, gdy nie można było dostać się na strony internetowe najważniejszych instytucji w Polsce.

Czy MSW chce unieważnienia przetargu na pl.ID?

Rośnie ryzyko całkowitego unieważnienia przetargu na nowe dowody osobiste. Krajowa Izba Odwoławcza odrzuciła odwołanie firmy Sygnity, która nie zgadzała się na wydłużenie o trzy miesiące terminu składania ofert na dostawę blankietów nowych dowodów osobistych. Wydłużenie całego postępowania o trzy miesiące może spowodować skargi uczestniczących w nim firm, a w konsekwencji unieważnienie przetargu.

Garść rad dla roztropnego szefa IT

Trudne czasy w gospodarce to okres, kiedy szczególnego znaczenia nabiera hasło: Jak cię widza, tak cię piszą. Osłabienie rynku przekłada się na oszczędności w przedsiębiorstwie, a oszczędności najłatwiej szukać w działach, które, w opinii zarządu, nie są bezpośrednio związane z prowadzoną działalnością - czyli również w dziale IT.

Sprzeczne wizje e-dowodu

Koncepcja elektronicznego dowodu osobistego powstała w Polsce wiele lat temu. Starsze są koncepcje elektronicznego systemu świadczeń ochrony zdrowia. Mimo to, nadal są w trakcie budowy.

Rekomendacje

Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88