Aktywni inaczej

Subskrybuj RSS A A A
19 kwietnia 2004
Piotr Kowalski

Jestem ostatnio częstym gościem na różnego rodzaju listach dyskusyjnych. Czytając rozmaite ''posty'', napotykam wśród nich takie, które są naszpikowane błędami ortograficznymi. Zdarza się wówczas, że kogoś z czytających ponoszą nerwy na niesfornych uczestników tej publicznej dyskusji, co znajduje oddźwięk w udzielanych w tym samym miejscu reprymendach.

Jestem ostatnio częstym gościem na różnego rodzaju listach dyskusyjnych. Czytając rozmaite ''posty'', napotykam wśród nich takie, które są naszpikowane błędami ortograficznymi. Zdarza się wówczas, że kogoś z czytających ponoszą nerwy na niesfornych uczestników tej publicznej dyskusji, co znajduje oddźwięk w udzielanych w tym samym miejscu reprymendach.

Już sam nie wiem, czy wytykanie komuś błędów ortograficznych jest taktowne, czy też nie. Zdania wśród ludzi wymieniających publicznie poglądy na ten temat są także podzielone. Podobno najważniejsza jest informacja, a nie styl, w jakim zostaje przekazana. Jako człowiek "starej daty" jestem przeciwnikiem bylejakości uprawianej w przeróżnych formach. Myślę, że u podłoża całego zamieszania dotyczącego niepoprawności formy językowej tkwi zderzenie dwóch światów: ludzi z pewnymi w tym względzie zasadami oraz całkowitych luzaków. Jest to pewien syndrom naszych czasów, a rozpowszechnianie się tych zjawisk zostało spotęgowane przez Internet. Tłumaczenie błędów językowych dysleksją jest według mnie nadużyciem, bo nie chce mi się wierzyć, aby aż tak duża część populacji była dotknięta tą specyficzną anomalią. Zapewne w dużej mierze stan ten jest pochodną panującego obecnie systemu nauczania, gdzie wdrożony model bezstresowej szkoły bezskutecznie przeciwstawia się oporowi ludzkiej materii. W nieco odleglejszych czasach trzy błędy ortograficzne na egzaminie maturalnym dyskwalifikowały pracę z języka polskiego.

Gdy piszę cokolwiek, także używając poczty internetowej, czytam napisany tekst, bo nie chcę, aby nawet przypadkowo znalazły się w nim jakieś błędy wynikające chociażby z pomyłek klawiszowych. Czynię to także pisząc po angielsku, aczkolwiek mógłbym tu iść na żywioł, gdyż adresaci wiedzą, że nie jest to mój język ojczysty i z błędów byłbym rozgrzeszony. Niemniej powtórna kontrola własnej twórczości prawie zawsze skutkuje wyłapaniem różnych uchybień.

Nie wiem wobec tego co myśleć o ofercie na oprogramowanie, jaką ostatnio otrzymałem drogą elektroniczną. Już od pierwszego wejrzenia urzekło mnie użyte w tytule sformułowanie "spesyfikacja oprogramowania". Pomyśleć by można, że to zwykły błąd klawiszowy. Otóż myślę, że nie. Z oferentami tymi miałem okoliczność przy pokazie ich produktu i trudno było wówczas nie zauważyć, że z beztroską i konsekwentnie używają słowa "specyfikacja" dla określenia specyfiki. A więc jednak jest coś na rzeczy. Być może w ich wyobrażeniu, wobec nieznajomości semantyki słów, specyfikacja jest równoważna specyfice, natomiast "spesyfikacja" specyfikacji. W tej niedługiej, bo składającej się z kilku dosłownie zdań ofercie znalazłem bez trudu jeszcze jedną perełkę ortograficzną: "w możliwie najnowżej wersji". Wspomnieć na zakończenie wypada, że użycie polskich ogonków w krytykowanym dokumencie było całkowicie stochastyczne, zamiast konsekwentnie stosować je wszędzie lub nie stosować wcale. Sprawiało to wrażenie jeszcze większego niedbalstwa.

Obawiam się, że skoro autorzy oprogramowania mają problem z przyswojeniem sobie oczywistych norm językowych, to podobny bałagan może panować w wykonanym przez nich programie, co jest już zdecydowanie bardziej ryzykowne dla klientów. Teraz jednak nastały takie czasy, że nie liczy się ogłada, lecz aktywność, często niepoparta nawet odrobiną samokrytycyzmu.

Oceń artykuł

średnio: 0 liczba ocen: 0

Komentarze (0)

Najnowsze

Państwo do konsolidacji

Obywatele uważają administrację publiczną za jeden organizm. W rzeczywistości jest to kilka tysięcy oddzielnych struktur, obrosłych biurokratycznymi naroślami. Czy można zracjonalizować działanie państwa? Jak w tym może pomóc informatyka?

Zarządzanie po japońsku

W praktyce przemysłowej wypracowano szereg skutecznych metod zarządzania. Wiele powstało w Japonii. Dlaczego, mimo ich efektywności, nie zawsze są stosowane w biznesie?

e-Sąd z odsieczą sprawiedliwości

Polski wymiar sprawiedliwości postrzegany jest jako skostniały i opieszały. Tymczasem kolejne e-usługi udostępniane przez Ministerstwo Sprawiedliwości ułatwiają życie przedsiębiorcom i usprawniają pracę sądów.

e-Zdrowie w Polsce i na świecie

Projekty informatyzacji służby zdrowia realizowane są na świecie z różnym powodzeniem. Skąd Polska mogłaby czerpać wzorce? A może jesteśmy skazani na własne rozwiązania?

Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja informatyzacji państwa

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, zaprezentował raport "Polska 2.0. Nowy start dla e-administracji". Przedstawia on informacje na temat stanu realizacji projektów będących w gestii nowo utworzonego ministerstwa oraz prezentuje kierunki dalszych działań związanych z informatyzacją i cyfryzacją administracji publicznej w naszym kraju.

Cyberprzestępcy podążają za użytkownikami

Już dwie na trzy polskie firmy odnotowały ataki lub awarie, które spowodowały spadek produkcji. Co trzecia firma utraciła dane. Liczba takich przypadków będzie rosła, bo hakerzy biorą na cel najbardziej masowe technologie. Szybko reagują też na zmiany w firmowej architekturze.

Jak zaplanować karierę w branży IT

Doświadczenia łączone na różnych stanowiskach w firmach o odmiennych profilach są szczególnie cenione przez pracodawców. Dlatego warto głęboko przeanalizować możliwości rozwoju kariery, które obecnie stwarza rynek IT.

Rekomendacje



Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88