Jak poznałem Jacka Karpińskiego i przyszłość świata komputerów

Subskrybuj RSS A A A
27 lutego 1995
Stefan Bratkowski

Mój prywatny optymizm komputerowy wiązał się z poznaniem Jacka Karpińskiego.

Mój prywatny optymizm komputerowy wiązał się z poznaniem Jacka Karpińskiego.

Relacjonowałem tu już, jak w połowie lat 60. jeden z moich amerykańskich kolegów powiedział mi o Polaku, który należał do szóstki ludzi wyprzedzających cały świat. Ten Polak zwał się podobno - "Jack Karpiński". Niestety, nikt o nim niczego nie wiedział.

W końcu oświecił mnie jeden z moich znajomych fizyków:

- Nie Jack, a Jacek... Rzeczywiście geniusz. Jest u nas, w instytucie. W piwnicy. Dał mu tam po cichu miejsce stary Pniewski, bo władze go tępią bezlitośnie. Zrobił tam maszynę, na tranzystorach, a szybszą od maszyn na układach scalonych.

Za co go tak nienawidzono? Nie tu miejsce na pełną listę kanalii, które przejmowały po sobie pałeczkę złości i zniszczenia, od różnych pseudoprofesorów, poprzez dyrektora Mery, aż po zawistnych pułkowników z lat 70. Karpiński przeszkadzał im i drażnił ich - wszystkim. Istnieniem i niezwykłością talentu. Ale nawet - swoją pogodą, sympatią do ludzi młodych czy umiejętnością współpracy z cudownymi oryginałami w rodzaju Cieleckiego (innego zmarnowanego geniusza).

Także - biografią. Jako miejsce urodzenia miał... Turyn. Bo matka, narciarska mistrzyni Polski, taterniczka zarazem, słynna potem w konspiracji dr. Czarnocka, poszła rodzić Jacka... na Mont Blanc; ledwo ją zwieźli. Góry były światem Karpińskich; w Himalajach zginął ojciec, w Tatrach - brat Jacka, Marek, też bajecznie utalentowany, współkonstruktor maszyny analogowej AAH (lampowej; pracowała, rzecz niewiarygodna, 20 lat!). Sam Jacek też się wspinał - choć dla inwalidy wojennego nie mogło to być łatwe: 16-letniemu oficerowi Wielkiej Dywersji szkolącemu kolegów wybuchł w ręku granat, a później z Powstania Warszawskiego wynieśli go koledzy, postrzelonego, na noszach, bez nadziei, że przeżyje. Wykaraskał się. I nigdy nie można go było dobić.

Kiedy go odkryliśmy z końcem lat 60., udało się wydrukować o nim kilka tekstów nie za bardzo pokancerowanych przez cenzurę (dzisiejszy Czytelnik nawet nie może sobie wyobrazić, czego te "zapisy" czasem dotyczyły!). Potem, przy wczesnym Gierku, zapaliło się jakby dla Jacka zielone światło; mógł zmontować zespół i podjąć pracę nad swoim minikomputerem.

Zbiegło się do niego, co było najzdolniejszego w branży, rozmaite fenomenalnie zdolne młodziaki, jak Ela Jezierska, Andrzej Ziemkiewicz czy też Włodek Martin w Gdańsku; dość, że dzięki pracy na symulatorach prawie cały software był gotów wraz z datą uruchomienia prototypu! Pracowali wszyscy dniami i nocami - jakby orientowali się, że taka szansa może się nie powtórzyć. Obserwowałem ich. Samo wspomnienie tego ich wspólnego wysiłku ma dla mnie posmak heroizmu - zdziałali wszak Niemożliwe!

Swoją organizacją ligiczną K-202 wyprzedził PDP-15 o cały rok. Dopiero potem wyszło, dlaczego w ogole Karpińskiemu pozwolono zrobić ten komputer: nikt z władz i prześladowców nie wierzył, że on go zrobi. Niejaki towarzysz Werewka z KC tłumaczył mi, że... takiego komputera nie ma. Proponowałem by pojechał ze mną i siadł do pracy przy nim. Nie chciał. Taki komputer nie istniał. Nie miał prawa istnieć. I kolejny raz ustrój zniszczył Karpińskiego: pozbawiono go nie tylko pracy i jego dorobku, ale nawet prawa do paszportu, ba nawet pieczątki w dowodzie, by nie mógł pojechać na Węgry i spotkać się tam z kolegami po fachu.

Przez te dwa lata jednak Jacek Karpiński w wywiadach, które z nim robiliśmy, zdążył ukazać mnie i polskim czytelnikom całą przyszłość komputerów - aż po dziś dzień, aż po dzisiejszy kryzys inżynierii software'owej...

Oceń artykuł

średnio: 4.7 liczba ocen: 2

Komentarze (8)

~klawóz

08-03-2010 21:04

pozdrawiam PANA meg. też wynalazca

~Realista60

22-02-2010 06:41

Poznałem Jacka jakieś 10lat temu. Chciałem zrobić kalkulator VAT-u. Chodziło o proste urządzenie liczące faktury VAT wielkości małego kalkulatorka . Jacek zrobił prototyp, ale już więcej nie miałem pieniędzy(30 000 zł). Spotykaliśmy się w jego domu w Aninie. Okazało się, że schorowany przyjaciel stracił dom w licytacji, wylądował we Wrocławiu goły i wesoły... Postać tragiczna jak cała Polska. Niech odpoczywa w pokoju.

sceptyk

10-12-2009 19:07

Przyjaźń to wielka sprawa i piękna. I dlatego twórcy legendy Jacka Karpińskiego, Stefanowi Bratkowskiemu (członkowi PZPR w latach 1954-1981, usuniętemu zresztą) człowiekowi zasłużonemu dla racjonalnego, wielkopolskiego myślenia o Polsce, nie można mieć za złe, że promuje te oryginalną postać. Gorzej, że nie mając pojęcia o IT, a właściwie mając je jedynie z ust pana Karpińskiego, wypisuje wierutne bzdury, o wyższości 202 na PDPem (nota bene 11, nie 15) oraz o kryzysie inżynierii oprogramowania. Robi w ten sposób coś, przeciwko całej swojej życiowej działalności: zamiast obalać legendy szkodliwe dla rozwoju społeczeństwa, wzmaga je do niesłychanego stopnia: polscy inżynierowe mieli i mają sowje osiągnięcia, a czynienie synonimem całego polskiego świata informatycznego, pomysłowego Dobromira o trudnym charakterze, jest krzywdą dla naszego obrazu we włąsnych oczach. Cóż przyjaźń jest ślepa i dobrze.

PanStaszek

10-10-2009 15:19

Mialem przyjemnosc pare tygodni pracowac z ekipa pana Jacka Karpinskiego (na stazu) a potem wiele lat uzywac minikomputer K-202 do badan naukowych w Centrum Medycyny Dosw. PAN (Zespol Neurochirurgii). Maszyna jak na owe czasy byla rewelacyjna i pod systemem CROOK (Inst.Okret PolGd.), dostosowanym do naszych wymagan pracy w czasie rzeczywistym m.in. pozwalala na wielodniowe zbieranie i przetwarzanie danych klinicznych on-line. Pragne ta droga wyrazic wielki szacunek dla Pana inz. Karpinskiego a tez dla calej jego ekipy a rowniez dla zapalencow z Politechniki Gdanskiej.

pawelego

12-08-2009 14:05

I tak jest po dziś dzień z marnowaniem pomysłów i talentów - paliwo ze spalin pana Dobiesława Nazimka - nikt się nim nie zainteresował w Polsce. Jesteśmy daleko w tyle przez wojnę ojczyźnianą i "oswobodzicieli", którzy więzili nas przez pół wieku po niej.

meg

12-08-2009 12:40

teraz nie ma czemu się dziwić, że w nasz kraj jest w epoce kamienia łupanego i nie ma własnego przemysłu ani w ogóle nic własnego... wszystko tylko amerykańskie, niemieckie albo chińskie i tureckie...beznadzieja... nie mam słów na to wszystko. Wokół tylko same banki, które okradają ludzi. Żal mnie ogarnia, że tyle zostało zmarnowanych talentów a jednocześnie podziw dla Pana Jacka za jego optymizm. Pozdrawiam i chylę czoła

Bordeux

23-04-2009 14:37

Szkoda że przez takie świnie (nawet nie wiem czy ich tak nazwać, bo nawet swin tak nazwac nie mozna)stracił tyle miliardów i sławe!

KK

06-09-2007 20:13

Muszę powiedzieć, że zgadzam się z autorem tekstu. Pan Jacek Karpiński to rzeczywi¶cie niezwykły człowiek. Miałam przyjemno¶c poznać Go prywtnie podczas jego wizyty w Toruniu, moim rodzinnym mie¶cie. Pozdrawiam Klaudia

Najnowsze

Garść rad dla roztropnego szefa IT

Trudne czasy w gospodarce to okres, kiedy szczególnego znaczenia nabiera hasło: Jak cię widza, tak cię piszą. Osłabienie rynku przekłada się na oszczędności w przedsiębiorstwie, a oszczędności najłatwiej szukać w działach, które, w opinii zarządu, nie są bezpośrednio związane z prowadzoną działalnością - czyli również w dziale IT.

Biznes decyduje o inwestycjach w IT

Decyzje dotyczące projektów IT coraz częściej podejmują kierownicy działów biznesowych, bezpośredni beneficjenci wdrożeń. Rolą CIO jest wsparcie merytoryczne realizacji projektu.

Jak powinna wyglądać serwerownia od środka

Przedstawiamy szczegóły zapewnienia bezpieczeństwa serwerowni wewnątrz budynku.

Pierwsza odsłona spotkania innowatorów

Polskim, innowacyjnym firmom technologicznym brakuje platformy współpracy i wymiany doświadczeń. Tę lukę próbuje wypełnić łódzka firma Ericpol.

Blokowanie internetu przeciwko blokowaniu internetu

Atak na serwery rządowe pod pretekstem walki z porozumieniem ACTA to marna strategia walki o otwartość informacyjną. Rząd musi się zastanawiać, jak się zabezpieczyć przed hakerami.

Koniec ery nieograniczonego dostępu do Internetu

Taką zmianę może przynieść nadchodzące 12 miesięcy. Dostawcy usług będą musieli wprowadzać ograniczenia by zapewnić ciągłość usług - wynika z raportu "TMT Predictions 2012" zawierającego przewidywania dla sektora Technologii, Mediów i Telekomunikacji, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

Hakerzy uderzą z niezwykłą siłą

Rok 2012 przynosi nowe zagrożenia. Hakerzy oferują ataki na zamówienie, wirusy infekują automatykę przemysłową. Cyberprzestępcy wykorzystują luki w zabezpieczeniach samych urządzeń, a nie programów.

Rekomendacje

Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88