Damski trójkąt bermudzki

Poleć znajomemu Wydrukuj Subskrybuj RSS A A A
16 marzec 1998
Wojciech Raducha
Zgadzam się z opinią, iż menedżerowie są zanadto obciążeni sprawami bieżącymi, których załatwianie zabiera im czas, energię, pomysłowość i entuzjazm dla problemów ważnych, strategicznych, długofalowych.


Nie mam też wątpliwości, że za dużo zajmują się biurokratycznymi szczegółami funkcjonowania firmy i swojej aktywności, np. wypełnianiem ankiet i formularzy, uzgadnianiem terminów itd. Ale zupełnie nie mogę zrozumieć, dlaczego za najlepszy sposób usunięcia tych ograniczających ich uciążliwości przyjęli metodę zatrudnienia armii sekretarek i asystentek. Czyli dodania sobie jeszcze jednego problemu społeczno-zawodowego w postaci osób, które i tak nic ważnego za nich nie załatwią (poza nielicznymi wyjątkami, przyznaję, że takowe panie istnieją). Przy takich rozmiarach nieformalnych więzi, kontaktów i zasad, jakie funkcjonują w naszych firmach - a mówi się, że zgodnie z najnowszymi trendami w modelach biznesu będzie ich jeszcze więcej - podrzędny, niesamodzielny pracownik nie jest w stanie zdecydować o hierarchii danej sprawy.

Ostatnio rozmawiałem z osobą przygotowującą ważne opracowanie na podstawie danych spływających z przedsiębiorstw. Przedsięwzięcie jest trudne, ciekawe, nowatorskie. A jednak naszą rozmowę zdominowały nie fascynujące problemy merytoryczne, lecz sprawy czysto techniczne. Mianowicie, że każde zapytanie - pisemne, elektroniczne lub ustne - adresowane do któregoś z menedżerów przedsiębiorstwa, wpada w biurokratyczny ciąg: recepcja ogólna, sekretariat pionu, sekretariat dyrektora, asystentka zarządu, asystentka menedżera. Same kobiety, a więc niezwykle skomplikowany układ współpracy i rywalizacji między nimi, popisów uroku (to akurat dobra rywalizacja) i inteligencji (też) wobec zwierzchników oraz schizofrenicznego rozdwojenia: załatwić sprawę petenta i zyskać jego wdzięczność czy potraktować z góry i nauczyć respektu? A jak doda się do tego całkowicie niejasny i niekonsekwentny podział kompetencji, brak systemu zarządzania dokumentami, przerosty biurokracji, to można zrozumieć, dlaczego mało która firma miała szansę zrobić dobre wrażenie, a dyrektor udzielić szybko i kompetentnie odpowiedzi. Zwykle totalnie ogłupiony strzępami informacji docierającymi do niego przez tę kobiecą zasłonę, najpierw próbował się dowiedzieć, co już powiedziała albo załatwiła jego asystentka.

A poważnie mówiąc, zasygnalizowanych na początku problemów menedżerskich nie rozwiążą pracownicy nie mający uprawnień do samodzielnego podejmowania decyzji. Podejrzewam, że zespoły asystencko-sekretarskie mają po prostu uspokoić sumienie dyrektorów, którzy boją się delegować uprawnienia, mimo, że wielkość i rola firmy już tego wymaga.

Oceń artykuł

średnio: liczba ocen:

Komentarze

Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2009 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88